Czym wyróżnia się dobry miód i jakie miody są na Pomorzu Zachodnim?

Dziś chcielibyśmy wszystkim opisać jak powinien wyglądać miód o tej porze roku oraz jaki jest wyznacznik dobrej jakości miodu. 

Na ziemiach Szczecina i okolic warunki pożytkowe pozwalają zebrać najrozmaitsze miody nektarowe – a więc takie które pochodzą z kwiatów roślin, krzewów, drzew. Zaliczają się do nich  – rzepakowe, wielokwiatowe, akacjowe, malinowe, leśne, faceliowe, lipowe, gryczane, nawłociowe, nostrzykowe, chabrowe, koniczynowe i wrzosowe. Czyli całkiem sporo. O większej liczbie rodzajów miodu w naszym regionie nie słyszałem. Chociaż ostatnio dowiedziałem się o istnieniu miodu fasolowego z południowo-wchodniej Polski.  Mimo wszystko chcę uświadomić naszych klientów, że miód spadziowy, o który często pytacie –  na Pomorzu Zachodnim nie występuje w czystej postaci. Zazwyczaj jest on domieszką do miodów nektarowych. Njczęściej występuje na lipie i dębach ale wtedy ma kolor ciemno zielony i ziołowy zapach. Spadź jest produktem pochodzącym od mszyc, które najbardziej żerują na drzewostanach iglastych – jodeł i świerków. Takich skupisk leśnych u nas nie ma a występują one tylko na południu Polski, najczęściej na terenach górzystych. A więc tutejsi pszczelarze oferujący miód spadziowy iglasty mogą go zdobyć na dwa sposoby – albo zabierają swoje ule i wiozą je w góry aby pszczoły poleciały po spadź albo kupują go od kolegów z południa naszego kraju. Sami spytajcie się swoich oferentów skąd mają ten miód. 

Druga sprawa to krystalizacja miodu – błędnie nazywana zcukrzeniem miodu. Miody wiosenne zawierają największy stosunek glukozy do fruktozy i pozostałych składników. Zaliczają się do nich rzepakowe, wielokwiatowe, leśne – mówimy tu o terminie przełomu połowy czerwca. Takie miody potrafią przejść z postaci płynnej do stałej w niecały tydzień. Zachodzi przy tym ciekawe zjawisko – białych wybarwień, nalotów na powierzchni słoika. Jest to zupełnie normalny proces, a powstaje wskutek szybkiego rozlania świeżego miodu do słoików. Odbywa się to zazwyczaj w ciągu kilku dni od miodobrania. Miód odstoi dzień – dwa w beczce, odstojniku po czym rozlewany jest do słoików i zamykany szczelnie zakrętką. A w związku z tym, że jest on cieczą napowietrzoną w procesie nalewania to widoczne jest wydostające się ku górze powietrze, które zostaje uwięzione przy kurczeniu się miodu. Optycznie więc widzimy białe, przypominające kształt śnieżynek – wybarwienia. Świadczy to o niczym innym jak o najkrótszej drodze jaką przebył miód z ula do słoika. 

Z każdym kolejnym miodem letnim to zjawisko staje się coraz mniej widoczne, a to dlatego, że miód wolniej krystalizuje i powietrze „ma czas „, żeby wydostać się na powierzchnie słoika. 

No i na koniec najważniejsza uwaga co do najwyższej jakości miodu (-  testem jest jesień ) , a więc  w październiku:

  • każdy miód nektarowy z wiosny i lata powinien być w 100% skrystalizowany, bez podziału na część stałą czy płynną (wyjątkiem jest miód akacjowy, który jest płynny – prawie przeźroczysty do roku czasu od rozlewu.) Prawdziwy, naturalny miód, przy którym pszczelarz nic nie kombinuje, nie chrzci, nie przegrzewa – tylko od razu w przeciągu tygodnia czasu od miodobrania rozleje cały miodek w słoiki – powinien przejść z postaci płynnej ( patoki) do postaci stałej (krupca)  w terminie do miesiąca czasu od tego procesu. Jeśli widzisz miód po sezonie letnim, który jest płynny – zachowaj czujność – coś jest nie tak. Pamiętaj, że wyjątkiem jest akacja, do reszty zachowaj zasadę ograniczonego zaufania. Najwięksi pszczelarze z przyczyn często technicznych odbierany miód nalewają w beczki i tam on krystalizuje. Wyobraźcie sobie, że ma do rozlania w słoiki 12 ton miodu rzepakowego, a już za chwilę będzie do odbioru akacjowy i lipowy. Jest to dla nich niewykonalne. Dlatego też, zimą wstawiają do beczek ze skrystalizowanym miodem specjalne urządzenia – zwane dekrystalizatorami w postaci spiral, które rozgrzewają miód do postaci płynnej. Jest tu bardzo mały margines błędu – bo jeśli miód zostanie przegrzany i rozlany do słoików to jego ponowna krystalizacja na pewno nie będzie możliwa według naturalnego schematu. W słoikach będą 2 warstwy – stałe i płynne, a część stała przypominać będzie duże kryształy cukru – taki produkt już tylko z etykiety można nazwać miodem, bo ze składu będzie już tylko słodzikiem, pozbawionym walorów zdrowotnych. 

Jest więc próg graniczny dla wielu pszczelarzy – czy rozbudować pasiekę do takiego stanu, aby być w stanie rozlać go od razu jak najszybciej po miodobraniu w słoiki? Czy być pszczelarzem, który będzie handlował na beczki – do skupów, dla innych mniejszych pszczelarzy, na eksport a klient detaliczny będzie jedynie nabywcą kilkuprocentowym?  Obie formy są dobre, ale trzeba być uczciwym i dbać o najwyższą jakość, a wyboru dokonać musi każdy sam.

Póki co nasi Klienci nie muszą się obawiać – nasz miodek nie stoi w beczkach. Jesteśmy w stanie zadbać o jego najkrótszą drogę z ula do słoika w przeciągu kilku dni. Potem już tylko czeka na Ciebie ! 🙂 Zapraszamy do nas!

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *